IX Lubuski Kongres Kobiet i „Di, Viv i Rose” – moja relacja

IX Lubuski Kongres Kobiet i „Di, Viv i Rose” – moja relacja

Powiem wam, że ciężko pisać, gdy na końcu języka brakuje słów, kiedy wena twórcza zawodzi. Są takie dni. Jednak stwierdziłam, że pomimo mojej dzisiejszej nieudolności twórczej przebrnę przez ten tekst, gdyż jest on dla mnie bardzo ważny. Chciałam jak najszybciej  podzielić się z Wami relacją z kongresu oraz ze spektaklu „Di, Viv i Rose”. 

Kobieta – krucha, delikatna, cicha istota….hm… zastraszona, nieśmiała, ciągle ze znakiem zapytania przed oczami – czy wypada, czy może, czy powinna ryzykować. Ten obraz kobiety dawno już straciłam z oczu, bo mam ogromne szczęście, gdyż otacza mnie wiele silnych kobiet, odważnych, pewnych siebie i głodnych sukcesu. Ale wciąż jest ich za mało. Pora na to, aby „wirus silnej kobiety” rozprzestrzenił się, aby silne podzieliły się swoją siłą z  tymi słabszymi. I aby były solidarne w działaniu. Dlaczego posiadając wiedzę, kompetencje i doświadczenie nie miałybyśmy mieć dużego wpływu na otoczenie? Wszak w 50% powinniśmy dzielić ten wpływ z mężczyznami. Solidarność i wsparcie w działaniu – oto hasło przewodnie kongresu. 

Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że aż tak miło spędzę sobotni czas. Dużo ciekawostek w sferze zdrowia i piękna, spora dawka pozytywnych emocji, wiele wzruszeń, uśmiechu – to wszystko, a nawet więcej można było doświadczyć w ten słoneczny dzień. Słoneczny i to nie tylko za sprawą słońca. „Bądźmy solidarne!” – namawiała podczas sobotniego kongresu Marszałek Województwa Lubuskiego Elżbieta Polak. Ba, namawiała to za małe słowo – wykrzyczała to. I słusznie. Jest to piękna misja, aby kobiety zjednoczyły się w działaniu, aby kroczyły ramię w ramię, aby na każdym kroku wspierały się. Nasza Pani Marszałek podkreślała, aby głos kobiet w przestrzeni publicznej był słyszalny, aby kobiety pokazały swój potencjał, swoją przedsiębiorczość i zaczęły działać. Jedynie strach nas powstrzymuje od działania, ale z drugiej strony, to właśnie działanie uwalnia od strachu.

Podczas kongresu odbyła się debata, w której uczestniczyły Ambasadorki Województwa Lubuskiego: Joanna Brodzik, Ewa Minge, Anna Synowiec (adwokat, radna sejmiku lubuskiego). Anna Sosnowiec wzruszyła mnie opowieścią o swojej córce, która urodziła się dzięki metodzie in vitro. Miałam łzy w oczach, gdy opowiadała o swojej roli jako matce. Zapewne nie tylko ja je miałam.  W debacie poruszano tematy związane ze sferą działalności społecznej, opiekuńczej i samorządowej. Joanna Brodzik jest prezesem Fundacji Opiekun Serca, która działa na rzecz osób niepełnosprawnych. Jej wypowiedź podczas kongresu otulona była, jak zwykle, szczerością, ciepłem i sympatią. Ewa Minge opowiadała między innymi w jaki sposób wychowuje synów, aby byli wsparciem dla kobiet. To były piękne słowa przez które wybijała się jedna godna naśladowania uwaga: szacunek dla kobiet i wsparcie kobiet w ich działaniu.   Wspólnie z Justyną – zaszczycone –  przebiłyśmy się przez tłum do wspólnych zdjęć  🙂 

Kongres stał się rajem dla kobiet: pokaz mody (marka NowMe), porady dietetyczki, kosmetyczki, wykonanie masażu, promocja zdrowego stylu życia, konsultacje z przedstawicielem medycyny naturalnej, z trenerem jogi (notabene moim 😆 ) i wiele innych. 

Dla mnie apogeum tego kobiecego, sobotniego raju stał się spektakl „Di, Viv i Rose”, w wykonaniu Joanny Brodzik, Małgorzaty Lipmann i Darii Widawskiej. Genialna gra aktorska, cudowny spektakl, jeden z najlepszych na jakich byłam.  Rozbawił i wzruszył mnie do łez. Wiele skrajnych emocji w jednym spektaklu – wydawało się, że nie sposób ich tylu doświadczyć. A jednak…. doświadczyłam i długo pozostanę jeszcze pod jego wrażeniem analizując wybory aktorek i ich koleje losu. Spektakl to kwintesencja życia.  W życiu stajemy na deskach teatru i to od nas zależy jaką ścieżkę wybierzemy, jak pokierujemy własnym życiem. Choć czasem, niespodziewanie może zapaść się kurtyna. Wtedy następuje zaskoczenie, z którym musimy sobie poradzić. 

Spektakl opowiada historię trzech kobiet, z biegiem czasu przyjaciółek. Studenckie życie, pełne humorystycznych zawirowań rozluźnia widza i pozwala mu na głośny śmiech. Mnie powaliła gra Darii Widowskiej w akcie „poseksualnego dochodzenia do przytomności i zdatności fizycznej”. Przypomniałam sobie również, jak dobrą aktorką jest Joanna Brodzik. Tu wcieliła się we frywolną, nieokrzesaną lesbijkę. Jest to początkowo komedia. Do czasu, gdyż  zabawna początkowo komedia przeistacza się w dramat za sprawą złego zrządzenia losu. W bajeczny studencki czas wkrada się tragedia i następuje pierwszy egzamin z życia. Potem niejednokrotnie bohaterki mierzą się z tym egzaminem na różnych płaszczyznach i z różnym skutkiem.  Przepiękna i szalenie prawdziwa opowieść o życiu. Pod koniec tak bardzo smutna, że aż chce się krzyczeć, aby tak się nie stało, jak los zarządził. Jeśli macie możliwość na nią pójść gorąco polecam. 

Spektakl zakończył IX Lubuski Kongres Kobiet i pozostawił wiele cennych myśli, które warto wdrożyć w życie. Przede wszystkim wzmocnił poczucie wspólnoty i dał impuls do dalszego działania. Z przyjemnością będę wyczekiwać X Kongresu Kobiet.

Aneta

 

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Reader Comments

  1. Takie spotkania są bardzo ważne i miłe dla każdej kobiety. My takie delikatne a zarazem silne 🙂 Świetnie, ze podzieliłaś się z nami relacją z tego wydarzenia. Oby takich więcej miłych, budujących, fascynujących spotkań 🙂

Write a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial